-
Sobota, 11 września 2010
-
Powrot. Ok. godz. 18:00 dotarlismy wreszcie do Wawy. Szczesliwi i zmeczeni juz myslimy jak zmodyfikowac/przygotowac Zuka na kolejny Zlombol.
-
Ostatni obiad zlombolowy. Zostalo nam do domu 144 km. Aranzujemy ostatni na tym wyjezdzie obiad.
-
O godz 5:40 wjechalismy do Polski. Do domu 365 km. Przerwa w przydroznym barze na polskie sniadanie, nareszcie. Chwila wytchnienia i ruszamy dalej.
-
Sobota, 2:10 wjechalismy na Slowacje. Dom coraz blizej.
-
-
Piątek, 10 września 2010
-
O 22:05 przekroczylismy granice i wjechalismy na Wegry.
-
Objazd. Na skutek jakiejs blokady drogi (z nieznanej nam przyczyny). Zmuszeni jestesmy nadrobic kilkanascie km. Stracilismy ponad 1h w korku.
-
Awaria ukladu chlodzenia. Gwaltowny skok temp. silnika do max i plama plynu pod autem. Przetarl sie waz od nagrzewnicy. Naprawilismy w 10 min.
-
Ser w gorach. Kupilismy wlasnie rumunski goralski regionalny ser i syrop wlasnej roboty z przydroznego stoiska. Produkty wysmienite.
-
Ok. 2:40 czasu miejscowego przekroczylismy granice i wjechalismy do Rumunii. Na te chwile Bukareszt juz jakies 150km za nami. Zaczelo padac.
-
-
Czwartek, 9 września 2010
-
Poprawa uszczelnienia mostu. Bulgaria. W wolnej chwili poprawilismy uszczelnienie pokrywy mostu, bo turecki serwis na tym polu zawalil sprawe. Start wieczorem.
-
Dzisiaj dzien na plazowanie w okolicy Burgas. Pogoda super, okolica ladna, warunki na campingu fatalne (na tym, jak i wiekszosci innych). Startujemy po zmroku.
-
Poranek w Bulgarii - powrot. Camping niedaleko Burgas. Goraco strasznie. Do ekipy dolaczyla sunia husky znaleziona na stacji benzynowej. Woda w morzu cieplutka.
-
-
Środa, 8 września 2010
-
Zegnamy Turcje. Niestety po naprawie nie bylo juz sensu jechac do Istambulu. Musi nam wystarczyc zaliczenie 80 km tureckiej ziemi. Znow wjezdzamy do Bulgarii.
-
Naprawilismy most w Zuku. Udalo sie zalatwic lozysko, ale mamy skrzywiony walek ataku. Na razie jedziemy. Kierunek: Bulgaria. Turcja osiagnieta, choc nie Azja.
-
2010-09-07 23:12 Rozsypało się na części łożysko wałka atakującego dyfra. Czy tylko to okaże się jak tureccy mechanicy rozbiorą to i owo. Jesteśmy dobrej myśli.
-
i żmudnej odprawy celnej na granicy,wjechaliśmy do Turcji dopiero po 17 naszego czasu.Gnamy do Istambułu.
-
WIADOMOŚĆ ZALEGŁA 2010-09-07 17:31 Nasz żuk już w TURCJI.Niestety z powodu fatalnej drogi,dodatkowych 60km zrobionych na skutek braku danych,braku oznakowań-
-
-
Wtorek, 7 września 2010
-
I jeszcze moment wyjazdu z Katowic... [video.banzaj.pl](s)
-
Całość artykułu:
-
Nie ma co się załamywać, na pocieszenie DREZYNIARZE.PL w dzisiejszym magazynie METRO.
-
Awaria tylnego mostu na 180 km przed Istambulem zabrala nam szanse dojechania dzisiaj do Istambulu. Czekamy na serwis.
-
2010-09-07 14:03 Krótki postój karawany w drodze do granicy tureckiej.
-
Towarzyszy jej już dmuchane: deska do pływania i karabin pepesza.
-
2010-09-07 12:28 Krótki postój podczas zespołowej jazdy.Nasz Żuczek prowadzi kawalkadę ośmiu aut.Gdy inni tankowali na nasz dach trafiła pluszowa krowa.
-
2010-09-07 08:17 Śniadanie na bułgarskim Campingu nad samym morzem. Zbieramy siły przed wyjazdem w kierunku Turcji.
-
2010-09-06 21:39 Lusterko po kolizji, podobno.
-
udało nam się jeszcze wymienić olej, czego nie zdążyliśmy zrobić przed wyjazdem.
-
2010-09-06 18:46 Przygotowujemy późny obiad gdzieś na trasie jakieś 230km przed celem na dzisiaj.Wszystko hula jak należy. W czasie przygotowywania posiłku-
-
sygnał dźwiękowy.Po drodze wymienialiśmy też żarówkę tylnego kierunkowskazu.Poza tym wszystko OK.Nasz ŻUCZEK spisuje się dzielnie i niesie nas wytrwale w do TR.
-
2010-09-06 18:43 Ok.15przekroczyliśmy granicę i wjechaliśmy do BG.Mkniemy w kierunku BURGAS.Oprócz niedziałających świateł drogowych, współpracy odmówił także-
-
-
Poniedziałek, 6 września 2010
-
Ponad 500 km za nami. Dojechalismy do konca dzisiejszego etapu - camping w Sozopolu. Za chwile zmoczymy tylki w Morzu Czarnym. Jest dobrze.
-
Wymiana zarowki lewego reflektora. Przy okazji wpielismy przewody od sygnalu, ktore wysunely sie na konektorach. Znow wszystko dziala. 62 km do celu na dzisiaj.
-
Na szczescie konstrukcja przezyla, co wywolalo wielka radosc w naszej ekipie. Tylko szklo do wymiany. 78km do konca dzisiejszego etapu. Morze Czarne czeka.
-
Wlasnie na bulgarskich serpentynach nastapilo bliskie spotkanie trzeciego stopnia zukowego lusterka z ciezarowka jadaca z przeciwka.
-
2010-09-06 12:56 Krótki postój na stacji benzynowej. Bukareszt - 1/3 dzisiejszego dystansu za nami.
-
2010-09-06 11:07 Zatankowaliśmy full ropuchy naszemu ŻUCZKOWI na ok. 100km przed Bukaresztem. Humory dopisują, pogoda super. Gnamy dalej!
-
kolejne kilkaset kilometrów. Cel na dzisiaj: Bułgaria.
-
2010-09-06 08:31 Po długiej nocy spędzonej w sporej części na międzyzałogowej integracji, przyszedł czas na poranne ogarnianie się przed wyjazdem. Przed nami
-
2010-09-05 23:07 Nocleg w Rumunii. Foto kombinowane: szkło - telefon, światło - aparat.
-
-
Niedziela, 5 września 2010
-
ność, której przyjrzymy się rano. Poza tym OK, pozdro.
-
Wszystko idzie dobrze, zbliżamy się do celu (ok.30km). Przestały działać światła drogowe na szczęście możemy wspierać się halogenami dachowymi. Drobna niedogod-
-
2010-09-05 19:11 Impreza w czasie jazdy przy ROMANIA DISCO
-
-żarówki lewego kierunkowskazu (naprawione). Dzisiejszego dnia nie było na trasie "niespodzianek" technicznych.
-
16:40 Do końca dzisiejszego etapu pozostało ok.270km czyli większość.Pora na obiad w zaprzyjaźnionym towarzystwie. Humory dopisują z wyjątkiem niekontaktującej-
-
2010-09-05 15:40 Barbecue: parówki na zimno, ser (topiony) z winogronami, czyli piknik w rumuńskich górach w towarzystwie dwóch NYSEK.
-
2010-09-05 12:52 Wjeżdżamy do Rumunii.
-
Na szczęście jeden z kolegów od FIATA125 miał w portfelu miedzianą podkładkę idealnie pasującą do naszych potrzeb.Szybka naprawa odniosła skutek.Jedziemy dalej.
-
2010-09-05 11:46 Po uruchomieniu silnika okazało się, że uszczelnienie czwartego wtryskiwacza jest wadliwe - część spalin uchodziła tędy i traciliśmy ciśnienie.
-
Nikt nie zna dokładnego adresu docelowego. Na szczęście są telefony i CB, a że wyjeżdżamy jako jedni z ostatnich, to damy radę.
-
2010-09-05 11:02 Właśnie szykujemy się do wyjazdu. Wciągneliśmy pyszne śniadanie (makaron zasmażany z pesto i suszonymi pomidorami). Ruszamy do Rumunii.
-
Poranek na Węgrzech przywitał nas deszczem, jest jednak dość ciepło. Za chwilę śniadanie. Kolejny etap (około 470 km) przed nami.
-





























